Projekty
Galerie zdjęć
Partnerzy

NAPISALI O NAS
Dziennik Zachodni: BIELSZCZANIE Z POLSKI I ZE ŚWIATA ZWIERAJĄ SZEREGI
"Zakończyła się rejestracja Towarzystwa Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia. Wybrane zostały władze, trwa zakładanie konta, powstaje strona internetowa. Przewodniczącą jest autorka pomysłu Grażyna Staniszewska, zastępcą prof. Marek Trombski, były rektor ATH. ..."
Czytaj artykuł >
NaszeMiasto.pl: WPŁYWOWI BIELSZCZANIE ZAMIERZAJĄ PROMOWAĆ MIASTO I REGION
"Właśnie zostało zarejestrowane Towarzystwo Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia, które skupia wpływowych, rodowitych bielszczan rozsianych po całym świecie i tych, którzy nadal mieszkają nad Białą. Towarzystwo stawia sobie za cel m.in. promocję miasta w świecie ..."
Czytaj artykuł >

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

PDF Drukuj
WYWIAD

"Na świecie
jest wielu bielszczan
tęskniących za swoim
miastem..."



Rozmowa z Grażyną Staniszewską
Przewodniczącą Zarządu
Towarzystwa Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia



Co zadecydowało o założeniu Towarzystwa Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia?

- Doszłam do wniosku, że warto byłoby wykorzystać mnóstwo kontaktów, które mam z ludźmi pochodzącymi z naszego miasta albo z miejscowości okolicznych, którzy wyemigrowali stąd za pracą, za żoną czy mieli z różnych powodów inny pomysł na życie. Porobili kariery, gdzieś są na świecie i tęsknią do swoich rodzinnych stron. Z wielką ochotą słuchają co tu się dzieje, chętnie przyjechaliby, gdyby organizowano tu coś wyjątkowego, żeby wtedy za jednym zamachem dowiedzieć się czegoś ciekawego o planach na przyszłość miasta, w coś się włączyć. Bez przerwy takich ludzi spotykałam w Warszawie czy na wybrzeżu, w Unii Europejskiej. Również w internecie widać ilu tych ludzi tęskni za miastem rodzinnym, komentuje wydarzenia w nim, choć od lat nie ma ich w Bielsku, często są nawet na innym kontynencie. Do tej pory nie było dla nich żadnej oferty. Pomyślałam więc, że warto ich skupić, nasze miasto i region mogłyby tylko na tym zyskać.

Czy i oni mogliby jakoś miastu pomóc?

- Ci ludzie często mają mnóstwo dobrych kontaktów, sami są wpływowi, często majętni więc mogliby wesprzeć różnego rodzaju akcje, również charytatywne. Mogliby też pomóc w zdobyciu inwestycji, poprzeć nas na polu międzynarodowym, np. w strukturach europejskich. Myślę, że można by było skorzystać z ich możliwości. To legło u podstaw pomysłu stworzenia towarzystwa.

Kim, poza Panią, są członkowie-założyciele Towarzystwa?
-Członkami-założycielami są głównie bielszczanie i warszawiacy. Bo w stolicy z inicjatywy Piotra Isenberga, syna jednego z bielskich lekarzy, który jest bankowcem, szefem jednego z banków szwajcarskich w Warszawie, powstał klub bielszczan. Od czasu do czasu spotykają się u niego w domu. Członkowie klubu są też wśród założycieli naszego Towarzystwa. Można więc powiedzieć, że jest to inicjatywa bielsko-warszawska. Członkowie klubu uznali, że nasze towarzystwo to zmaterializowanie ich idei, ubrane w formułę prawną. Doszliśmy do wniosku, że musi powstać organizacja z osobowością prawną taka jak stowarzyszenie, żeby można było mieć konto bankowe i ubiegać się o różnego rodzaju granty, na przykład na opracowania historyczne, czy przyszłościowe dotycz ące Bielska-Białej i Podbeskidzia. Chcemy też organizować konkursy, na które również trzeba mieć pieniądze. Będziemy się ubiegać o granty w zakresie działań wspomagających rozwój miasta i regionu.

Czy Towarzystwo jest już zarejestrowane?

- Jest zarejestrowane, są również wybrane władze. Przewodniczącą jestem ja, zastępcą prof. Marek Trombski, w zarządzie jest Piotr Dudek szef Aquy i muzyk Dominika Jurczuk-Gondek, która ma mnóstwo pomysłów na przedsięwzięcia muzyczne w mieście. Najmłodsza jest Hanna Klima, która zajmuje się sprawami społecznymi. Jesteśmy na etapie rejestracji składu zarządu w Krajowym Rejestrze Sądowym i zakładania konta w banku. Myślę, że w ciągu miesiąca wszystko będzie załatwione. Po wakacjach ruszamy pełną parą.

Od czego zaczniecie?
- Od kontynuacji działań, czyli Zielonego Zakątka. Towarzystwo przejmie konkurs na Zielony Zakątek w Bielsku-Białej, chcemy go też rozszerzyć na całe Podbeskidzie. Bielsko było poligonem doświadczalnym, wygodnym bo bliskim miejscem dla przetestowania tego pomysłu. Efekt przerósł moje oczekiwania. Ruszyło przede wszystkim myślenie o tym, że można samemu i że warto, i że byłoby bardzo miło mieszkać wśród zieleni, a nie tylko przy pięknie, owszem, ale wybetonowanych lub wyasfaltowanych placach czy dzikich chaszczach. Najnowszą edycję konkursu na pierwszym etapie jeszcze rozstrzygam jako poseł do Parlamentu Europejskiego, bo moja kadencja kończy się tuż przed 15 lipca, a akurat tego dnia ma nastąpić rozstrzygnięcie. Drugą część, etap realizacyjny, przejmie już Towarzystwo. Rozważamy przygotowanie jesienią większej konferencji na temat kierunków rozwoju miasta i Podbeskidzia. Liczymy tu bardzo na wkład i współpracę władz miejskich, do których zwrócimy się z prośbą o prezentacje. Chcemy wokół tego wywołać szeroką dyskusję. Dyskusja jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a może wręcz wzbogacić różne koncepcje. Warto każdą strategię obudować w społeczną akceptację, po to by wszyscy się z nią utożsamiali. Po prostu łatwiej jest wtedy ją realizować, nie ma protestów, problemów. Osiąga się to właśnie poprzez publiczną debatę, zachętę do współudziału. Z takim wsparciem dla miasta chcielibyśmy jeszcze jesienią wystąpić. Myślę, że w okolicach karnawału, choć na razie trwają dyskusje czy to powinna być zima czy lato, zorganizujemy dużą imprezę, na któr ą zaprosimy wszystkich członków, również wspierających, tych którzy na co dzień nie będą brali udziału w bezpośredniej pracy towarzystwa, bo mieszkają np. na innym kontynencie, w Warszawie czy Szczecinie. Takie doroczne imprezy miałyby się stać tradycją. Będzie wtedy okazja do prezentacji rozwoju regionu czy poszczególnych miast i coś miłego - na przykład bal karnawałowy, spektakl teatralny czy koncert. Wszystko z dużym wyprzedzeniem, tak aby ludzie przyjeżdżający zza granicy mogli sobie tę podróż zaplanować, przy okazji odwiedzić rodzinę i zarazem dowiedzieć się wszystkiego co trzeba o "kraju lat dziecinnych", być może zadeklarować udział w różnych przedsięwzięciach. Myślę iż raz w roku część członków byłaby w stanie przyjechać. Moim marzeniem jest, by liczba takich osób wspierających działania Towarzystwa była jak największa. Zakładamy stronę internetow ą, by kontakt był jak najłatwiejszy.

Jak można zostać rzeczywistym członkiem towarzystwa?
- O tym decyduje zarząd Towarzystwa, ale najpierw trzeba po prostu wypełnić deklarację i zdecydować się na rodzaj członkostwa. Można być członkiem zwykłym, który z jednej strony ma pełnię praw - może kandydować do władz i je wybierać, ale ma też obowi ązek płacić składki i przede wszystkim uczestniczyć bezpośrednio w pracach i zebraniach. Można być członkiem wspierającym, który też płaci składki, lecz nie musi brać udzia łu w pracach - nie może być jednak ani wybierany, ani wybierać. Zarząd musi zawiadamiać o zebraniach wszystkich, ale do udziału zobowiązani są tylko członkowie zwykli. Członkami wspierającymi są już m.in. starosta bielski Andrzej Płonka, burmistrz Cieszyna Bogdan Ficek.

Ile wynosi składka?
- Nie jest wysoka. Wynosi 5 zł miesięcznie i minimum 20 zł wpisowe. Jak ktoś chce do wpisowego dodać parę zer, nic nie stoi na przeszkodzie. To tylko pomoże w codziennym utrzymaniu Towarzystwa.

Czy władze towarzystwa będą pracowały społecznie?

- Oczywiście, nie będą za to brały żadnych pieniędzy. Zastanawiamy się nad podpisaniem w przyszłości umowy z kimś do prowadzenia obsługi księgowej. A gdyby udało się zdobyć unijne granty czy fundusze zewnętrzne, będzie to wręcz nieodzowne.

Chcecie być partnerem miasta czy jego cenzorem?
- Zamierzamy być przede wszystkim partnerem, ale to wymaga z obu stron otwartości. Jeśli uda się ją uzyskać, będziemy współpracować z pożytkiem dla wszystkich. Nie tylko z Bielskiem zresztą. Mam nadzieję, że współpraca się ułoży, tym bardziej że w mieście brakuje konsultacji społecznych. Częścią debat moglibyśmy się zająć, bo samorząd nie ma często na takie sprawy czasu.